Nasza historia

nasza0historia-ivf-in-vitro-cmm

O dziecko zaczęliśmy się starać jeszcze kilka miesięcy przed zaplanowanym ślubem, jednak prawdziwe starania zaczęły się podczas podróży poślubnej, czyli dokładnie w lipcu 2016 roku. Po powrocie i dalszych staraniach umówiliśmy się na wizytę u Pani ginekolog, gdzie po przeprowadzonych testach typowane były zasadniczo dwie możliwe przyczyny bezowocnych starań: blokada psychiczna lub stosowane leczenie w przewlekłej chorobie męża powodujące skrócone życie plemników. Przeprowadziliśmy badania seminogramu, które wykluczyły drugą możliwą przyczynę, więc pozostały cierpliwe starania i oczekiwania na efekty.

Po roku żona została zakwalifikowana do diagnostyki laparoskopowej, która miała wykryć lub rozwiązać możliwą przyczynę dalszego braku dziecka. Okazało się, że oba jajowody małżonki są niedrożne, a więc nie ma możliwości zajścia w ciążę w sposób naturalny.

Po kolejnych kilku miesiącach udało się dostać na wizytę do dr Jerzego Przybycienia (wrzesień 2018), który po obejrzeniu wyników wszystkich badań, nie zastanawiając się dwa razy rozpoczął przygotowania do zabiegu In Vitro. Pan Doktor zlecił wykonanie wielu badań, po czym rozpoczął przygotowania do stymulacji hormonalnej. Żona do tej pory panicznie bała się igieł, jednak dzięki doskonałemu podejściu Pań Pielęgniarek w Centrum Medycznym Macierzyństwo stymulacja okazała się możliwie przyjemna. Ponadto w razie jakichkolwiek wątpliwości, Panie były dostępne w gabinecie lub pod numerem telefonu i zawsze udzielały szczegółowych i merytorycznych odpowiedzi.

Stymulacja do owulacji trwała około miesiąca. Po tym czasie w odpowiednim dniu zostało przeprowadzone In-Vitro (połowa października), w wyniku, którego pobranych zostało 18 komórek jajowych, z czego 12 okazało się zdrowych. Zapłodnionych zostało 6, a pozostałych komórek zrzekliśmy się na rzecz potrzebujących par, czego nie żałujemy, ponieważ już trafiły do kogoś kto ich potrzebował. Zdajemy sobie sprawę, że my również moglibyśmy być w takiej sytuacji i ich potrzebować, dlatego zachęcamy inne pary do wzajemnej pomocy w tym problemie. Opieka podczas przygotowania do zabiegu jak i po nim była na najwyższym poziomie. Panie Pielęgniarki ze zrozumieniem wszystko wyjaśniały i próbowały nas uspokoić.

Udało się zapłodnić 5 komórek, ale po czterech dobach obserwacji, prawidłowo rozwinęły się 4. Zdecydowaliśmy się na wysłanie zarodków na badanie PGS, przez co proces transferu wydłużył się o miesiąc. Dzięki temu badaniu okazało się, że całkowicie zdrowe są 2 zarodki, pozostałe najprawdopodobniej i tak nie utrzymały by się przy życiu po transferze, co pozwoliło nam oszczędzić wiele smutku, bólu i nerwów.

Na początku grudnia przeprowadzono transfer pierwszego zarodka. Po 10 dniach zostało przeprowadzone badanie krwi żony, które potwierdziło ciążę. Panie pielęgniarki przekazujące wyniki, były bardzo wyrozumiałe i wspierały żonę w nerwowej sytuacji. Pod opieką doktora byliśmy jeszcze przez około trzy miesiące. Gdy szanse na poronienie w pierwszym trymestrze spadły do 0 %, mogliśmy wrócić pod opiekę naszej Pani ginekolog.

Cały proces od pierwszej wizyty w Centrum Medycznym Macierzyństwo do momentu potwierdzenia zajścia w ciążę trwał 4 miesiące. Przez cały ten okres żona przyjęła wiele leków doustnych i dopochwowych, a jeszcze więcej w zastrzykach. Wiemy, że bez nich szanse na powodzenie byłyby nikłe. W tym czasie Pan dr Jerzy Przybycień okazał nam wiele serca, zrozumienia oraz zaangażowania w naszą sytuację. Jego wiedza medyczna jest niewyczerpana, a jego postawa godna naśladowania. Cały napotkany personel Centrum zawsze służył pomocą z uśmiechem na twarzy i nie żałujemy podjętej decyzji o oddaniu naszego losu w Ich ręce.

Z wyrazami sympatii dla całego zespołu Centrum Medycznego Macierzyństwo,

Przyszli rodzice