Efektywność zapłodnienia pozaustrojowego – od komórki jajowej do zarodka

Efektywność zapłodnienia pozaustrojowego

Zapraszamy do zapoznania się z wywiadem, którego udzieliła Pani Marta Sikora-Polaczek dla czasopisma Chcemy Być Rodzicami.

Zapłodnienie pozaustrojowe często postrzegane jest jako ostateczność – krok przed którym, z różnych względów,  bardzo długo się wzbraniamy. A jeżeli już się na niego zdecydujemy oczekujemy prostej (mimo swej biologicznej złożoności)  procedury, z gwarancją efektu.

Zastanawiając się nad efektywnością zapłodnienie pozaustrojowego warto najpierw zadać sobie pytanie jaki jest główny cel tej metody, co stosując „in vitro” możemy osiągnąć? Ujmując w kilku zdaniach obowiązujące rekomendacje i aktualne standardy – zapłodnienie pozaustrojowe ma:

  1. Ominąć bariery, które spotykają na swojej drodze plemniki, czyli obejść problem niedrożnych jajowodów, niskiej koncentracji i ruchliwości plemników czy nieprawidłowej interakcji plemników z komórką jajową. A więc pomóc parom, które bez tej techniki nie mają szans na biologiczne potomstwo.
  2. „Skoncentrować” siły reprodukcyjne w jednym, perfekcyjnie kontrolowanym cyklu – czyli ratować czas reprodukcyjny, zwiększyć szanse rozwoju i implantacji prawidłowego zarodka gdy wiek, lub jakiekolwiek inne przyczyny te szanse ograniczają. A więc pomóc parom, które mogą inaczej nie zdążyć mieć własnego potomstwa.

Stosując zapłodnienie pozaustrojowe nie modyfikujemy właściwości komórek rozrodczych, nie ingerujemy w genom zarodka, czy wreszcie (wbrew przerażającym publikacjom „pseudonaukowym” ) nie tworzymy „nadmiaru” istnień ludzkich wybierając te najsilniejsze.

CHBR: Najistotniejsze czynniki, które wpływają na efektywność zapłodnienia pozaustrojowego to…

….w związku z tym potencjał komórek rozrodczych. Oczywiście dzięki osiągnięciom nauki wiemy coraz więcej o tym, jak ten potencjał mierzyć (badając np. poziom rezerwy jajnikowej, czy analizując parametry nasienia) oraz jak najefektywniej i najbezpieczniej (stosując odpowiednie protokoły stymulacyjne) go wydobyć. Nie potrafimy jednak ciągle na niego wpłynąć – to prawdziwe wyzwanie dla medycyny!

CHBR: Które czynniki wpływające na skuteczność zapłodnienia zależą od pary starającej się o dziecko?

Może to zabrzmieć banalnie, ale mimo że nie możemy modyfikować naszego potencjału rozrodczego, to możemy o niego zadbać. Możemy zadbać o komórki rozrodcze tak, jak o wszystkie inne komórki naszego organizmu. Publikowane są ciągle (lepiej lub gorzej udokumentowane) doniesienia o niższej efektywności zapłodnienia pozaustrojowego u kobiet z wysokim BMI, u palaczy, u osób przewlekle zestresowanych.

CHBR: W jaki sposób praca w laboratorium kliniki leczenia niepłodności i podejmowane tam decyzje od momentu pobrania komórki jajowej i nasienia mają wpływ na skuteczność przeprowadzonego in vitro?

Praca embriologa rozpoczyna się w momencie przekazania do laboratorium komórek rozrodczych. Nasza rola to efektywne przeprowadzenie połączenia komórek – tutaj liczą się umiejętności i doświadczenie embriologa. Komórkom i rozwijającym się zarodkom trzeba zapewnić optymalne warunki – składniki odżywcze, temperaturę, pH, stężenie tlenu – tu ma znaczenie zarówno praca zespołu jak i wyposażenie laboratorium, stosowane pożywki hodowlane, jakość powietrza, kontrola warunków laboratoryjnych.

Niezwykle ważna dla pary jest decyzja dotycząca liczby zapładnianych komórek jajowych, podejmowana wspólnie z lekarzem. Zgodnie z obowiązującym prawem w Polsce zapładniamy maksymalnie 6 komórek jajowych u kobiet poniżej 35 roku życia, jeśli nie ma innych okoliczności obniżających efektywność (2 nieudane procedury w przeszłości lub choroba współistniejąca). Daje nam to realne statystycznie szanse na uzyskanie 2 prawidłowo rozwiniętych zarodków, a więc jeden/dwa transfery, każdy z około 40% szansą na ciąże. Możemy zmniejszyć liczbę zapładnianych komórek, ale doniesienia literaturowe są nieubłagane – im więcej komórek zapłodnimy, tym większe szanse na ciąże z tego cyklu stymulacji. Warto jednocześnie pamiętać, że zarodek jest w Polsce prawnie chroniony – nie może zostać zniszczony lub przekazany na cele badawcze. Wszystkie utworzone i prawidłowo się rozwijające zarodki trafią do rodziców – biologicznych lub adopcyjnych.

CHBR: Połączenie komórek rozrodczych podczas procedury in vitro nie wystarcza, by doszło do zapłodnienia. Duża liczba komórek jajowych nie rozwija się i nie staje się zarodkami. Dlaczego tak jest?

Jedna komórka – jeden zarodek – pojedyncza ciąża to to co niewątpliwie chcielibyśmy osiągnąć. Wiemy jednak, że aby zarodek rozwijał się prawidłowo musi być prawidłowy genetycznie – a więc dostać prawidłowe „pakiety” genetyczne od komórek rozrodczych i nie wygenerować błędów podczas podziałów. A ogromna liczba zarodków niesie w sobie duże nieprawidłowości. Liczne aneuploidie (nieprawidłowe liczby chromosomów) są letalne – takie zarodki nie mają szansy na dalszy rozwój. Ich obumieranie można uznać za naturalny biologiczny mechanizm. Niezbędna jest też „gotowość” cytoplazmatyczna komórki jajowej – wykazano, że niektóre zarodki zatrzymują się w rozwoju mimo tego, że są genetycznie prawidłowe.

CHBR: Po czym się poznaje, że zarodek rozwinął się prawidłowo (ocena zarodka).

Zgodnie z przyjętymi standardami pracy zarodek rozwija się prawidłowo jeżeli:

  • dzieli się zgodnie z przyjętym czasem – zarodek dwudniowy powinien być 2 lub 4 komórkowy, zarodek 5 dniowy to już kilkadziesiąt komórek,
  • ma struktury charakterystyczne dla swojego stadium rozwojowego – blastocysta musi mieć np. węzeł zarodkowy, czyli grupę komórek, z których rozwinie się płód
  • jego komórki nie degenerują

Musimy jednak pamiętać, że prawidłowo wyglądający zarodek to nie wszystko

CHBR: Co decyduje o udanym transferze zarodka?

Kompetencja (morfologiczna i genetyczna) zarodka i gotowość macicy do jego przyjęcia. Tutaj dotykamy odrębnej, wychodzącej poza laboratorium, a bardzo złożonej kwestii receptywności endometrium macicy.

CHBR:  Skuteczność zapłodnienia pozaustrojowego w statystykach. Jak  mierzona i liczona jest efektywność in vitro w statystykach podawanych przez kliniki leczenia niepłodności.

Każdy ośrodek powinien mierzyć swoją efektywność w wielu punktach – istnieją wskaźniki obliczone na dużych populacjach i pozwalające określić czy wszystko, zarówno na poziomie laboratorium jak i lekarskim, działa prawidłowo (np. współczynnik zapłodnienia, rozwoju zarodkowego, efekty poszczególnych lekarzy i embriologów).

To co ośrodki podają do informacji Pacjentów to jedynie ułamek tej wiedzy, jednocześnie najbardziej istotny – informacja o uzyskanych ciążach. Przeglądając statystyki warto zwrócić uwagę jaka grupa wyjściowa była analizowana: czy podawane są ciąże w przeliczeniu na wykonany transfer, na rozpoczętą stymulację, czy kumulatywne – na jeden cykl stymulacji ze wszystkimi wykonanymi transferami, lub wręcz na kilka cykli. Warto dopytać o to, jakich grup wiekowych dotyczą dane. I wreszcie porozmawiać z lekarzem lub embriologiem o procedurach stosowanych w danym ośrodku. Na przykład – jeśli ośrodek wykonuje tylko transfery blastocyst jego wskaźniki „na transfer” mogą być bardzo wysokie, ale „umkną” z nich wszystkie cykle, w których trzeba było przerwać leczenie, nie udało się uzyskać komórek lub zarodki przestały się rozwijać na wcześniejszym etapie.

Niezależnie od tego, które statystyki zdecydujemy się jako ośrodek opublikować – stosując świadomie metodę zapłodnienia pozaustrojowego umożliwiamy posiadanie biologicznego potomstwa ogromnej grupie tych, dla których inne metody leczenia nie mają szans powodzenia lub grożą bezpowrotną utratą czasu reprodukcyjnego. Z zaprezentowanych na konferencji Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii statystyk Ministerstwa Zdrowia, dotyczących refundowanych cykli leczenia metodą zapłodnienia pozaustrojowego w latach 2013-2016 w Polsce wynika, że 80% par uczestniczącym w programie udało się pomóc.

Bio: Dr Marta Sikora-Polaczek, PhD – senior clinical embryologist ESHRE, embriolog kliniczny PTMRiE, w trakcie specjalizacji z laboratoryjnej genetyki medycznej. Studia skończyła na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, w Zakładzie Embriologii, pracą licencjacką dotyczącą mechanizmów zapłodnienia oraz  magisterską dotyczącą regulacji pierwszych podziałów zarodkowych. Rozprawę doktorską dotyczącą wpływu kurkuminy na podziały przedimplantacyjnych zarodków przygotowywała i broniła w Zakładzie Genetyki UJ Krakowie, we współpracy z Instytutem Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego, PAN, w Warszawie. Od 2005 roku embriolog w Centrum Medycznym Macierzyństwo w Krakowie, od 2014 kierownik laboratorium IVF.

Materiał ukazał się w czasopiśmie: